Pojechaliśmy do mamy nazbierać śliwki. To tak z dobrej woli, żeby "uratować" ją od zawalenia owocami. A że mama cały zestawik kompotów już poczyniła, to sobie pomyślałam, że na dziś śliwek już nie ma. Poszliśmy do ogródka. Raz zatrząsł Kuba, raz mama. Każdy dostał milionem śliwek po głowie - nie ma nic za darmo :). Wyszło z tego wiadro owoców. Od wczoraj praca w kuchni wre. Siedzę po nocach: tu mi się smaży, tu trzeba alkoholem zalewać, tam orzechy dodać...a tu przecież rano do pracy trzeba wstać. Mama zaopatrzyła mnie w zestaw słoików, ale już teraz widzę na oko, że nie doceniłam swoim możliwości kuchenny. A w planach mam kolejne przetwory przecież!
Na pierwszy rzut poszła nalewka. Owoce przemyłam wodą i zalałam wódką, by postały ok. 5 tygodni. Puszczą sok i dopiero wtedy zmieszam je z cukrem lub miodem. Do tego dochodzi czas oczekiwania, aż nalewka dojrzeje. No to sobie ładnie poczekam do stycznia. 1 września zlewanie i pierwsze próby smaku. A co...wypije się za przestraszonych pierwszoklasistów i studenciaków w ferworze nauki do kampanii wrześniowej.
PS
To drugie zdjęcie wykonałam z naprawdę wielkim poświęceniem! Opary z otwartego słoja były wręcz powalające.
Na pierwszy rzut poszła nalewka. Owoce przemyłam wodą i zalałam wódką, by postały ok. 5 tygodni. Puszczą sok i dopiero wtedy zmieszam je z cukrem lub miodem. Do tego dochodzi czas oczekiwania, aż nalewka dojrzeje. No to sobie ładnie poczekam do stycznia. 1 września zlewanie i pierwsze próby smaku. A co...wypije się za przestraszonych pierwszoklasistów i studenciaków w ferworze nauki do kampanii wrześniowej.
PS
To drugie zdjęcie wykonałam z naprawdę wielkim poświęceniem! Opary z otwartego słoja były wręcz powalające.
Nalewka śliwkowa
Składniki
śliwki
wódka
cukier lub miód
cierpliwość
Przygotowanie
Wyczyściłam duży, etatowy słój na nalewki. Sprawdziłam, czy nie ma uszkodzeń. Wrzuciłam tyle umytych śliwek, ile słój zabierze. Nie drylowałam ich. Napakowałam do oporu. Zalałam wódką i odstawiłam w nieprzewiewne miejsce. Odliczam czas do zlania.
Uwaga nr 1: Owoce wyciągnięte z alkoholu można dobrze zagospodarować. Alkohol wprawdzie wyciąga wszystkie smaki i aromaty z owoców, ale można je zamknąć po odłowieniu w plastikowym pojemniku i przechowywać miesiącami w lodówce. Dobre do herbaty albo lodów.
Źródło oryginalnego przepisu: przepis autorski


Niestety...Podczas sprzątania uderzyłam lekko słojem od drugi słój i niestety się rozbił. Drugi, uderzony uratował się. Cały macerat wyciekł na podłogę. Na szczęście nie było w nim jeszcze cukru, bo pewnie do dzisiaj podłoga by się kleiła. Takie nieszczęście i to dwa dni przed urlopem :(
OdpowiedzUsuń